Boża pomoc dla Bożenki

Rok temu zmarł mąż Bożeny, znany nam i kochany Zbyszek.

Pan Jezus dopomógł znieść ten nagły cios w sposób cudowny, w smutku, ale nie w załamaniu, czy też rozpaczy. Świadomość miejsca , w którym teraz przebywa, pewność wspólnej wieczności niezmiernie ją pociesza. Jednakże na około miesiąc przed nadchodzącymi w zborze "Dniami Chwały" Bożena zaczęła z rozrzewnieniem rozpamiętywać analogiczny, zeszłoroczny czas, którego to aktywnym uczestnikiem był jeszcze Zbyszek /grał na gitarze basowej/. To obejrzenie się w tył spowodowało ogromną tęsknotę za mężem, nawracający smutek, popłakiwanie... Kiedy brat Robin opowiadał o kobiecie żyjącej w rozpaczy, niepogodzeniu się ze śmiercią swego dziecka , która doznała ponadnaturalnego uwolnienia z tych destrukcyjnych, choć naturalnych ,uczuć, poprzez modlitwę do P.Jezusa nad nią - Bożena przeżyła to samo. Siedziała i podczas, gdy wykład trwał doznała światła wolności od ciężaru tęsknoty, zastąpił ją pokój i radość. Trwa to do dziś.