Bóg działa! - Maryla

W maju tego roku byłam w Niemczech. Opiekowałam się 89-letnią,niepełnosprawną kobietą. Praca była trudniejsza niż zwykle, odczułam to fizycznie.

Przez cztery tygodnie pobytu nie funkcjonowałam normalnie, cierpiałam, miałam silne bóle opasujące brzucha  i okolic wątroby. Musiałam więc wrócić wcześniej do Polski, by udać się na badania.Okazało się, że mam  bardzo wysokie OB i mocno  powiększoną  śledzionę Skierowano mnie do szpitala na obserwację i liczne badania specjalistyczne; krwi, USG, szpiku kostnego oraz  gastroskopię. Diagnoza była niepewna, mówiono o zbyt małej ilości białych krwinek tych obronnych, o uszkodzeniu układu immunologicznego, a nawet  padło podejrzenie białaczki(!?). Nadal obserwowano mnie, nie dostawałam żadnych leków, prócz przeciwbólowych.
Oczywiście cały ten trudny czas powierzyłam naszemu Panu Jezusowi, wierząc w Jego moc uzdrowieńczą. Prosiłam Kościół w Lęborku i Gdyni o modlitwę. Zaufanie było dla mnie najważniejsze , a skoro zdałam się na Boga pozostało czekać na rezultat. Tymczasem lekarze  nadal nie wiedzieli,co mi naprawdę dolega,ale On- Wielki Lekarz-wiedział. Bóg jest wierny swojemu Słowu, posila i zaopatruje swoje dziecko. Byłam pełna pokoju Bożego i z dnia na dzień moje samopoczucie poprawiało się, bez leków, ponadnaturalnie. Były chwile zwątpienia i wtedy dochodziło mnie słowo: "Nie bój się, jestem z tobą" (Izaj.41,10). W międzyczasie przeszłam dwa bardzo nieprzyjemne  badania, normalnie bolesne, ja nic nie czułam, dzięki Bogu. Dla pielęgniarek zabiegowych świadectwem był mój spokój i rozlużnienie, działo się tak,ponieważ  Pan cały czas trzymał  mnie za rękę i szeptał: "Nie bój się tylko wierz, przecież jestem z tobą"(Ew.Mk. 5,34-36).
Dziś, w grudniu 2009r., jestem sprawna, zdrowa, z  dobrymi wynikami, po kolejnej pracy w Niemczech i co najważniejsze z wdzięczną pamięcią o tym osobistym  uzdrowieńczym dotyku Pana Jezusa na moim ciele. Chwała Bogu!!! Alleluja!!!.